Czym jest dieta eliminacyjna w IBS?
Dieta eliminacyjna polega na czasowym wykluczeniu z jadłospisu produktów, które mogą wywoływać ból brzucha, wzdęcia, biegunkę czy zaparcia, a potem na stopniowym ich przywracaniu. Pozwala ustalić, które produkty i w jakich porcjach rzeczywiście nasilają dolegliwości.
REKLAMA
W zespole jelita drażliwego najlepiej przebadaną dietą jest low FODMAP, w której ogranicza się słabo wchłaniane węglowodany i alkohole cukrowe. W jelicie cienkim związki te zatrzymują wodę, a w jelicie grubym bakterie je fermentują, produkując gazy. Nagromadzona woda i gazy rozciągają ścianki jelita, co u osób z IBS wywołuje wspomniane wyżej dolegliwości.
Dieta FODMAP składa się z trzech etapów: ograniczenia, ponownego wprowadzania produktów oraz dopasowania jadłospisu do indywidualnej tolerancji. To ile trwa każdy z nich, które produkty zawierają dużo fermentujących węglowodanów i jakie badania warto wykonać przed zmianą diety, wyjaśnia dietetyczka Aneta Słapek w swoim artykule pt. „Co to jest zespół jelita drażliwego? Przyczyny, objawy, badania, leczenie i dieta w IBS”.
Jak powstaje lęk przed jedzeniem w IBS?
Sam posiłek powoduje nie tylko rozciąganie żołądka i jelit, ale również pobudza je do intensywniejszej pracy. U zdrowych osób te bodźce przechodzą zwykle niezauważone. W zespole jelita drażliwego jest inaczej, a jedną z głównych przyczyn jest tzw. nadwrażliwość trzewna.
Polega ona na tym, że układ nerwowy silniej niż zwykle reaguje na sygnały płynące z przewodu pokarmowego. Próg odczuwania jest obniżony, więc nawet normalne rozciąganie jelit czy ich skurcze bywają odbierane jako ból, ucisk albo wzdęcie. Dlatego objawy mogą pojawić się nie tylko po produktach, które fermentują w jelitach, ale też po większym posiłku.
Mózg łatwo zapamiętuje związek między jedzeniem a bólem. Po kilku takich epizodach rozwija się lęk przed samymi dolegliwościami. Amerykańscy badacze opisują go jako stałe zamartwianie się pracą jelit, wyczekiwanie dyskomfortu i unikanie sytuacji, które mogłyby go wywołać. Taka nadmierna czujność sprawia, że układ nerwowy wyolbrzymia zwykłe bodźce z przewodu pokarmowego – uciskiem lub bólem zaczynają grozić nawet normalne skurcze czy fizjologiczne ruchy gazów.
W ten sposób wpada się w błędne koło. Gdy po jedzeniu pojawiają się dolegliwości, kolejny produkt trafia na listę zakazanych. Przed następnym posiłkiem pacjent czuje więc narastające napięcie, co tylko nasila nadwrażliwość jelit. W efekcie objawy zaczyna wywoływać niemal wszystko, a lista bezpiecznych potraw z każdym tygodniem się kurczy.
Wyeliminowanie produktu odbiera jednak szansę na sprawdzenie, czy w mniejszej porcji albo w okresie bez stresu nie byłby on dobrze tolerowany. W efekcie lęk przed jedzeniem utrwala się i rośnie. Wstępne wyniki badań z 2025 roku sugerują wręcz, że ograniczanie jadłospisu w IBS silniej wiąże się z samym strachem przed objawami niż z ich faktycznym nasileniem.
Co pokazują badania, w których pacjent z IBS nie wie, co je?
Że samo przekonanie o szkodliwości produktu ma ogromny wpływ na nasilenie objawów.
Dowodzi tego badanie naukowców z kanadyjskiego Uniwersytetu McMaster, opublikowane w 2025 roku na łamach czasopisma „The Lancet Gastroenterology & Hepatology”. Zaprosili do niego dorosłych pacjentów z IBS, którzy wcześniej zauważyli u siebie poprawę po wyeliminowaniu glutenu.
Przez kolejne tygodnie uczestnicy dostawali do zjedzenia batony w trzech wariantach: z dodatkiem pszenicy, z samym glutenem oraz całkowicie pozbawione obu tych składników. Najważniejsze było to, że nikt z badanych nie wiedział, który baton w danym tygodniu spożywa.
Wyraźne pogorszenie dolegliwości wystąpiło u 39% osób po pszenicy, u 36% po samym glutenie oraz u 29% po batonie pozbawionym obu tych składników (placebo).
Reakcję po batonie bez pszenicy i glutenu badacze tłumaczą efektem nocebo, czyli sytuacją, w której samo oczekiwanie problemu wywołuje fizyczny objaw. Co ciekawe, większość uczestników pozostała na diecie bezglutenowej nawet po zapoznaniu się ze swoimi indywidualnymi wynikami.
Część pacjentów rzeczywiście reaguje na konkretne składniki i w ich przypadku eliminacja bywa skuteczna. Wyniki tego badania pokazują jednak, że pojedyncze skojarzenie „zjadłem i bolało” to zbyt słaba podstawa do trwałego wykluczenia produktu z diety. Tolerancję warto weryfikować w zaplanowany sposób, a decyzję o eliminacji np. glutenu podejmować dopiero po wykluczeniu celiakii.
Czym grożą zbyt długie restrykcje?
Krótkotrwała, dobrze zaplanowana eliminacja jest bezpieczna. Kłopoty zaczynają się wtedy, gdy wykluczenia trwają miesiącami i obejmują całe grupy produktów.
Pierwszym skutkiem są niedobory. W szwedzkim badaniu, opublikowanym w 2021 roku w czasopiśmie „Clinical Gastroenterology and Hepatology”, silne ograniczenie jadłospisu wiązało się ze zbyt niską podażą kalorii, białka i węglowodanów.
Na ryzyko braków żywieniowych przy źle skomponowanej diecie low FODMAP zwraca uwagę także Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej. Co ważne, trudności występują nawet przy wsparciu specjalisty. W brytyjskim badaniu z 2020 roku, po czterech tygodniach diety prowadzonej pod opieką dietetyka, spożycie większości składników odżywczych pozostało wprawdzie stabilne, ale ogólna jakość jadłospisu uległa pogorszeniu.
To, jakich składników zaczyna brakować, zależy od tego, które produkty znikają z talerza.
Rezygnacja z mleka i jego przetworów zmniejsza podaż wapnia, białka i witaminy B2, choć produkty bez laktozy, dojrzewające sery twarde i napoje roślinne wzbogacane w wapń zwykle da się zachować.
Wykluczenie pieczywa i makaronów pszennych zmniejsza ilość błonnika, witamin z grupy B i żelaza. Tymczasem płatki owsiane, ryż, kasza gryczana czy orkiszowe pieczywo na zakwasie są często dobrze tolerowane.
Bez roślin strączkowych w diecie brakuje białka roślinnego, błonnika, żelaza i folianów – podczas gdy małe porcje przepłukanej soczewicy lub ciecierzycy z puszki oraz tofu wielu pacjentów znosi bez kłopotu.
Ograniczenie warzyw i owoców obniża poziom błonnika, witaminy C, potasu i polifenoli, a marchew, cukinia, pomidor, szpinak, kiwi czy pomarańcza w odpowiednich porcjach zwykle doskonale się w niej mieszczą.
Pacjenci, którzy z obawy przed „ciężkostrawnością” odstawiają mięso i ryby, dostarczają mniej żelaza hemowego, witaminy B12 i cynku, mimo że gotowane lub pieczone chude gatunki w mniejszych porcjach są najczęściej dobrze znoszone.
Długie restrykcje zmieniają też mikrobiotę jelitową. Ograniczenie fermentujących węglowodanów zmniejsza ilość pożywki dla bakterii jelitowych, a u osób stosujących dietę low FODMAP obserwowano wyraźny spadek liczby bifidobakterii. Przy kilkutygodniowej eliminacji ma to małe znaczenie, jednak przy wielomiesięcznej staje się powodem do niepokoju.
Co więcej, restrykcje nie zawsze zmniejszają objawy. W amerykańskim badaniu osoby z IBS stosujące diety restrykcyjne zgłaszały cięższe dolegliwości niż chorzy jedzący bez ograniczeń. Zależność ta działa w obie strony, ponieważ silniejsze objawy skłaniają do wprowadzania restrykcji, a restrykcje, jak opisaliśmy wcześniej, nakręcają lęk przed dolegliwościami.
Najpoważniejsze skutki pojawiają się wtedy, gdy ograniczenia prowadzą do niezamierzonego spadek wagi. Wówczas grożą konsekwencje podobne jak w przypadku innych zaburzeń odżywiania, w tym zaburzenia pracy serca oraz utrata masy kostnej.
Czym jest ARFID i jaki ma związek z IBS?
ARFID (avoidant/restrictive food intake disorder) to zaburzenie polegające na unikaniu lub ograniczaniu przyjmowania pokarmów. Osoba, która na nie cierpi, spożywa zbyt mało pożywienia lub je w sposób wysoce monotonny. Nie wynika to jednak z chęci schudnięcia ani z niezadowolenia z własnego wyglądu.
Wyróżnia się trzy główne przyczyny takich ograniczeń: lęk przed przykrymi dolegliwościami po spożyciu posiłku, brak zainteresowania jedzeniem oraz słaby apetyt i silną wrażliwość na smak, zapach lub konsystencję potraw.
Analiza dokumentacji 410 dorosłych pacjentów skierowanych do ośrodka neurogastroenterologii w Massachusetts General Hospital wykazała, że 6,3% z nich spełniało pełne kryteria rozpoznania ARFID. U kolejnych 17,3% stwierdzono nasilone zachowania restrykcyjne, choć zebrane dane nie pozwalały na jednoznaczną diagnozę.
Ponad 90% badanych jako powód ograniczeń podawało obawę przed dolegliwościami ze strony układu pokarmowego. W innych pracach naukowych odsetek pacjentów takich placówek wykazujących objawy tego zaburzenia waha się od 10% do 80%, w zależności od badanej grupy oraz zastosowanej metody diagnostycznej.
Lekarze i dietetycy mogą korzystać z krótkich kwestionariuszy przesiewowych, takich jak NIAS (Nine-Item ARFID Screen). Polscy psycholodzy z Bydgoszczy i Wrocławia przygotowali już jego wersję dla rodziców małych dzieci, natomiast przydatność tego narzędzia u dorosłych z IBS wciąż jest przedmiotem badań. Ostateczną diagnozę stawia jednak specjalista w zakresie zdrowia psychicznego.
Jak odróżnić uzasadnioną dietę eliminacyjną od nadmiernych restrykcji?
Polskie Towarzystwo Gastroenterologii w rekomendacjach z 2018 roku zaleca, by dietę low FODMAP stosować czasowo, przez 6 tygodni, i nie zaleca jej powtarzania. Według Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej eliminacja trwa ok. 2–6 tygodni, a reintrodukcja ok. 8–12 tygodni. Amerykańscy gastroenterolodzy dodają, że diet restrykcyjnych nie powinny zaczynać osoby, które już jedzą niewiele produktów, są zagrożone niedożywieniem lub mają zaburzenia odżywiania.
Poniższe zestawienie pokazuje, czym celowa dieta eliminacyjna różni się od restrykcji wynikających z lęku:
Dieta eliminacyjna prowadzona celowo:
Restrykcje wynikające z lęku:
| Dieta eliminacyjna prowadzona celowo: | Restrykcje wynikające z lęku: | |
| Początek | po rozpoznaniu IBS i wykluczeniu innych chorób | po pojedynczych epizodach objawów, często bez diagnostyki |
| Czas trwania | z góry ustalony, kilka tygodni eliminacji | bez określonego końca |
|
Powrót produktów |
zaplanowana reintrodukcja | produkt raz wykluczony już nie wraca |
| Podstawa decyzji | dzienniczek, próby z porcjami, wyniki badań | pojedyncze skojarzenia, testy IgG, porady z internetu |
| Brak poprawy | dieta zostaje zakończona, szuka się innego leczenia | dochodzą kolejne wykluczenia |
| Emocje przy posiłku | umiarkowana ostrożność, ciekawość wyniku próby | napięcie przed jedzeniem, ulga po rezygnacji z posiłku |
| Życie towarzyskie | zachowane, z drobnymi zmianami | unikanie restauracji, wyjazdów, spotkań przy stole |
| Masa ciała i wyniki badań | stabilne | niezamierzone chudnięcie, niedobory |
Poza sygnałami z tabeli niepokój powinno wzbudzić wykluczanie z jadłospisu całych grup produktów naraz, na przykład roślin strączkowych, nabiału czy pieczywa.
Sygnałem ostrzegawczym jest również całkowite podporządkowanie planu dnia kwestii bezpiecznych posiłków, co często wiąże się z zabieraniem własnego jedzenia na każde spotkanie. Jeśli myśl o spróbowaniu nowego produktu budzi większy lęk niż same dolegliwości jelitowe, warto omówić dotychczasowy sposób odżywiania z lekarzem i dietetykiem.
Co zrobić, gdy jedzenie zaczyna budzić lęk?
Pierwszym krokiem jest potwierdzenie przyczyny. Objawy przypominające IBS dają również celiakia, nieswoiste choroby zapalne jelit oraz inne schorzenia.
Krew w stolcu, niezamierzona utrata masy ciała, dolegliwości budzące w nocy, niedokrwistość lub gorączka wymagają pilnej diagnostyki. Polskie Towarzystwo Gastroenterologii zaleca, by w razie potrzeby wykonać między innymi morfologię, badania w kierunku celiakii oraz oznaczenie kalprotektyny w kale, natomiast kolonoskopię stosować tylko w uzasadnionych przypadkach, na przykład przy wystąpieniu objawów alarmowych.
Testy w kierunku celiakii wykonuje się przed odstawieniem glutenu, ponieważ wcześniejsza dieta bezglutenowa fałszuje ich wynik.
Przejrzyj listę wykluczonych produktów
Gdy zespół jelita drażliwego jest potwierdzony, współpracę ze specjalistą warto zacząć od spisania pełnej listy wykluczonych produktów. Przy każdym z nich zapisuje się, kiedy zapadła decyzja o rezygnacji, jaki objaw ją wywołał i kiedy dany produkt był jedzony po raz ostatni. Często okazuje się, że spora część ograniczeń wynika z jednego trudnego dnia albo ze zwykłej, cudzej rady.
Wprowadzaj produkty z powrotem według planu
Ograniczane produkty wprowadza się z powrotem do jadłospisu według ściśle ustalonego planu. Testuje się jeden produkt naraz, zaczynając od małej porcji i stopniowo zwiększając ją przez kolejne dni, a następnie robi się kilka dni przerwy.
W dzienniczku zapisuje się reakcje organizmu, ale także poziom stresu, jakość snu i ogólny rytm dnia, ponieważ one również wpływają na pracę jelit. Łagodne wzdęcie po próbie pomaga ustalić granicę tolerancji i nie stanowi powodu do ponownego wykluczenia całej grupy pokarmów. Ponowne poszerzanie diety najlepiej prowadzić pod opieką dietetyka, który specjalizuje się w dietoterapii IBS.
Zajmij się lękiem
Równolegle trzeba zająć się samym lękiem. Polskie Towarzystwo Gastroenterologii sugeruje konsultacje psychologiczne i inne formy wsparcia pomagające radzić sobie ze stresem. W swoich rekomendacjach zwracają też uwagę na to, że metaanalizy naukowe potwierdzają wyraźne korzyści z terapii poznawczo-behawioralnej oraz hipnoterapii.
Obie te metody, w wersji ukierunkowanej na dolegliwości jelitowe, rekomendują również autorzy Kryteriów Rzymskich, czyli międzynarodowych wytycznych rozpoznawania IBS. Badania pokazują, że psychoterapia działa między innymi przez ograniczenie tak zwanych zachowań zabezpieczających, czyli nawyków mających chronić przed objawami, a także przez wyciszenie myśli stale skupionych na dolegliwościach.
Przy podejrzeniu ARFID stosuje się odmianę terapii poznawczo-behawioralnej przygotowaną specjalnie dla tego zaburzenia (CBT-AR), która obejmuje tak zwaną ekspozycję, czyli stopniowe oswajanie się z unikanymi potrawami. Dowody na jej skuteczność u dorosłych są obiecujące, choć wciąż jeszcze niewystarczające. Process leczenia najlepiej prowadzi zsynchronizowany zespół złożony z lekarza, dietetyka i psychoterapeuty.
Prawidłowo prowadzona dietoterapia IBS kończy się jadłospisem, który skutecznie wycisza objawy i pozwala swobodnie jeść w domu, w pracy oraz na spotkaniach z bliskimi. Jeśli zamiast tego ograniczeń z miesiąca na miesiąc jedynie przybywa, to wyraźny sygnał, że konieczna jest zmiana dotychczasowego podejścia.